Pierwsza część meczu bardzo obiecująco rozpoczęła się dla piłkarzy Zagłębia, którzy już w 4 minucie mogli objąć prowadzenie. W polu karnym Wisły Iwański precyzyjnym podaniem posłał piłkę do Łobodzińskiego. Niestety ten, stojąc pięć metrów od pustej bramki, naciskany przez Żivkovicia przestrzelił. Później gra toczyła się pod dyktando gości, którzy przy odrobinie szczęścia i lepiej ustawionych celownikach Magdonia, Gevoriana oraz Sobczaka mogli schodzić na przerwę prowadząc. Tak się jednak nie stało i po 45 minutach wynik był bezbramkowy.
Tuż po wznowieniu gry w drugiej części meczu zaatakowało Zagłębie i już w 47 minucie objęło prowadzenie. Wówczas to lubinianie egzekwowali pierwszy w tej części spotkania rzut rożny. Piłkę w narożniku boiska ustawił sobie Iwański i mocno dośrodkował w pole karne Wisły wprost na głowę pozostawionego bez opieki Chałbińskiego. Ten stojąc pięć metrów od bramki Gubca strzałem głową pokonał płockiego bramkarza.
Utrata gola podziałała mobilizująco na piłkarzy Wisły. To oni ponownie dyktowali warunki gry i częściej utrzymywali się przy piłce. Na szczęście nie zaowocowało to sytuacjami, po których wiślacy mogliby doprowadzić do wyrównania. Najbliżej szczęścia był Gevorgian, ale jego strzał z ponad trzydziestu metrów zdołał wybronić Liberda. Choć warto zauważyć, że z problemami... bo zdołał zaledwie wypchnąć piłkę na róg.
Lubinianie natomiast ograniczali się do kontrataków i im bliżej końca meczu, co raz więcej było zagrożeń pod bramką Gubca. Mądra i konsekwentna gra Zagłębia przyniosła efekt w 76 minucie. Wówczas to blisko sześćdziesięciometrowym podaniem popisał się kapitan Zagłębia Andrzej Szczypkowski, który zagrał do wychodzącego na czystą pozycję Mierzejewskiego. Wprowadzony po przerwie Mierzejewski doszedł do podania tuż przed polem karnym gości, gdzie z łatwością ograł dwóch obrońców Wisły, a następnie ?posadził? zwodem Gubca na ziemi i ze stoickim spokojem umieścił piłkę w siatce.
Na trzy minuty przed zakończeniem spotkania lubinianie raz jeszcze trafili do bramki Wisły, jednak arbiter gola nie uznał. Najpierw na strzał z linii pola karnego zdecydował się Łobodziński. Po jego uderzeniu piłka odbiła się od słupka i trafiła pod nogi Piszczka, który bez problemu skierował ją do bramki. Arbiter jednak dopatrzył się pozycji spalonej.
Już w doliczonym czasie gry w polu karnym Zagłębia Arboleda faulował Gregorka, za co sędzia, po dość długim namyśle, podyktował rzut karny. Pewnym egzekutorem ?jedenastki? okazał się Paweł Magdoń. Tuż po wznowieniu gry płocczanie rzucili się do odrabiania strat, jednak na doprowadzenie do remisu zabrakło im już czasu.
Zobacz wypowiedź trenera Csaplára...Zobacz wypowiedź trenera Klejndiensta...